Pejzaż jako samodzielna dyscyplina malarstwa wyodrębnił się za sprawą Holendrów pod koniec XVII wieku. W jakimś sensie zdeklasował on interpretacje biblii i nieustanny proces odczytywania woli bożej w życiu człowieka. To tytułem wstępu by nobilitować to malarstwo, które przez wielu jest lekceważone.
Malarstwo pejzażowe nie musi:
Pejzaż to naturalne otoczenie człowieka z wielorakim bogactwem form, kształtów, barw. W malarstwie zawsze ulegał i ulega transformacjom i jest widziany przez pryzmat stanów psychicznych i emocjonalnych artysty. O bezwolnym kopiowaniu natury, nie muszę tutaj mówić, choć natura jest pierwszym nauczycielem malarza.
Analizując i przekształcając pejzaż możemy dojść do malarstwa abstrakcyjnego, choć na malarstwie przedstawiającym wszystko się zaczyna i wszystko się kończy. Malarstwo pejzażowe ma w sobie przekonywujący kod komunikacyjny, który przemawia do widza (odbiorcy).
Abstrakcja totalna wypływająca ze stanów podświadomości takiego kodu nie posiada, choć wielu udaje, że ją rozumie. Wymagana jest obecność artysty, który zinterpretuje swoje dzieło, choć w rzeczywistości niczego to nie przybliży. Indywidualnego, niezależnego kontaktu w relacji dzieło sztuki - widz nie ma.
Wykonanie dobrego pejzażu wymaga przezwyciężenie pewnych trudności technicznych (słowem opanowania warsztatowego), wykonanie abstrakcji nie.
Malarstwo pejzażowe posiada walory estetyczne ogólnie rozumiane i odczuwane, w przypadku abstrakcji o pięknie trudno jest mówić! Skala doznań od piękna do brzydoty w abstrakcji jest nieokreślona. Nie wzbudza ona żadnych emocji, co najwyżej zdziwienie bądź obojętność!
Biorąc pod uwagę te porównania, pejzaż choć może dzisiaj jest bardziej zgrany i niedoceniany stwarza większe możliwości interpretacyjne, posiada większą skalę uniwersalizmu i bardziej autentyczną, przekonywującą siłę oddziaływania.